Będą swego czasu na wypadzie na Ukrainie żeby pochodzić po górach jednego dnia tak pobłądziłem, że musiałem się decydować na to co jest a nie na to co chcę. Robiło się już ciemno więc pierwsza napotkana chata była dla mnie zbawieniem. W innym przypadku musiałbym spać pod gołym niebem. Nie byłoby w tym nic złego ale strugi deszczu lejące się z nieba były straszne.
Nie patrząc jakie panują warunki w tym domu wziąłem w ciemno pierwszy lepszy pokój co okazało się później wielkim błędem. Widząc jak ta baza noclegowa wyglądała o poranku zacząłem marzyć o tym aby kolejny nocleg był „ludzki” nie tyle, że w super hotelu z restauracją gdzie je się srebrną zastawą czy pensjonacie gdzie pokoje są czyste i pachnące. Chciałem tylko mieć pokój w którym nie będą chodziły robale i wizja spania pod pościelą niewiadomego pochodzenia przyprawia o mdłości bo niestety tak to wyglądało w tej chacie. Jednak nie ma tego złego co by nie wyszło na dobre.
Mając taką nauczkę kolejne etapy trekkingu były już bardziej przemyślane i mierzone na możliwości dlatego kolejnej nocy miałem możliwość spać w pokoju gdzie nie było robali itd. a do tego rano czekało na mnie smaczne śniadanie w mini restauracji, które do dziś zostało mi w pamięci. W przyszłości nie zrobię już tego samego błędu i bardziej przygotuję się do wyprawy włącznie z tym, że zabiorę ze sobą namiot na wypadek takiej właśnie sytuacji gdzie zmrok uniemożliwiał dalszą wędrówkę. Ale jakby nie było z perspektywy czasu było to niesamowite doświadczenie.